Dawno tak nie było, że wytrzymałam cały dzień i nie zaczęłam się objadać. Czuje się lepiej, pełna energii, chęci do wszystkiego wróciły :)
Wczoraj było pełno pokus jednak udało mi się. Na przekąskę popołudniową zamiast słodyczy, które leżały przede mną zjadłam orzechy nerkowca, migdała i laskowe do tego na spróbowanie łyżeczkę buraczków i łyżkę krupniku oraz malutką bułeczkę. Wiem bułeczkę powinnam sobie darować jednak nie umiałam się jej oprzeć. Kolacja za to była skromna koktajl i 3 godziny po koktajlu spać. Już wczoraj zauważyłam, że po spalaczu tluszczu skóra jest bardziej gładka, mimo, że mam rozstępy to też przyjemniejsze są w dotyku.
Dodatkowo żel szybko się wchłania, delikatny zapach i tak bardzo nie chłodzi jak myślałam. Chłód żelu bardziej daje o sobie znać jedynie wtedy kiedy jest się po ćwiczeniach. Tak było wczoraj po 30 minutach wykonywania brzuszków na total core posmarowałam się żelem i chłodziło mocniej niż rano czy wieczorem. Ale i tak ten chłód był nadal przyjemny.
Czuje, że dzisiaj będzie dobry dzień.
Wstałam rano wypiłam koktajl truskawkowy na soku jabłkowym, po niecałych 3 godzinach przekąska składająca się z dwóch jajek na miękko ze szczypiorkiem oraz dwóch małych kawałków chleba graham. O 15 zacznę ćwiczyć A6W mam nadzieję, że podołam. Później przekąska z ugotowanych brokuł i kalafiora i na kolacje ten sam koktajl co wczoraj. Oczywiście też smarowanie się żelem.
Zapewne znowu pojawią się pokusy, pojawią się zakwasy oraz zniechęcenie do ćwiczeń jednak jak pomyśle, że będę zdrowsza oraz lepiej wyglądać to powraca ta chęć do dalszego działania :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz